Bycie dawcą to jak podarowanie nowego życia – historia Magdaleny - biorcyŻYCIA

Magdalena, 41-letnia mieszkanka Orla, zdecydowała się na niezwykły gest – oddała nerkę swojemu ojcu, ratując mu życie. Zawodowo sprzedawczyni, obecnie w trakcie zmiany kwalifikacji, prywatnie mama i pasjonatka książek, pieszych wędrówek oraz kajakarstwa. Mimo obaw i sceptycyzmu części otoczenia, podjęła świadomą decyzję o dawstwie, a dziś dzieli się swoją historią, by inspirować innych.

Dawca

Zabieg miał miejsce 19 lutego 2019 roku w gdańskim UCK

1. Zdarza się, że to rodzice oddają nerkę swoim dzieciom, a w Twoim przypadku jest odwrotnie, to właśnie Ty dokonałaś tego pięknego gestu, oddając nerkę swojemu ojcu. Jak się czujecie obecnie?

Początki nie należały do najłatwiejszych. Ból pooperacyjny był “utrapieniem”, i mocno “dezorganizował” życie codzienne. Teraz, gdy jest już po wszystkim jest super!Oprócz leków branych przez tatę funkcjonujemy całkiem normalnie.

2. Druga część Twojej odpowiedzi jest niezwykle budująca i bardzo się cieszę, że wszystko idzie tak, jak powinno, natomiast, nie ukrywam, że kwestia tego bólu jest dość zaskakująca, bo to raczej rzadkość, kiedy dawcy akcentują taki problem.

Ogólnie nigdy nie miałam żadnych zabiegów operacyjnych. Nawet dwa porody były naturalne. Więc ból pooperacyjny to była dla mnie „ nowość”. Nie wiem jak inni, ale początki były ciężkie. Dopiero po Ok 5 dniach w domu przestałam spać na siedząco. Szwy ciągnęły i nie mogłam znaleźć odpowiedniej pozycji do spania. Im później tym ból mniejszy , niżej poduszka do spania.

3. No ale najważniejsze, że to już masz za sobą. A jak się w ogóle zaczęła historia choroby Twojego taty, skąd konieczność transplantacji i w jakim ośrodku to nastąpiło?

Historia choroby taty jest długa i sięga czasów późnej młodości, kiedy to “nie miał czasu” by zadbać o swoje zdrowie. Bywały okresy lepsze i gorsze. Te gorsze doprowadziły do dializ – dobrym rozwiązaniem byłby przeszczep. Doszło do tego 19 lutego 2019 roku w gdańskim UCK.

4. “Nie miał czasu, by zadbać o swoje zdrowie” - w kontekście tego, co nastąpiło później, to brzmi jak potężne memento, jak wielka przestroga!. Powiedz proszę, jak to się stało, że to właśnie Ty zostałaś dawcą, czy może jak wolisz - dawczynią nerki dla swojego ojca? Czy rozważano innych kandydatów?

Gdy tata poinformował nas, że jest tak źle, że potrzebny jest przeszczep, zmartwiliśmy się. Dializy były wyczerpujące dla osoby aktywnej fizycznie i zawodowo. Jako córka, po prostu chciałam pomóc tacie.

5. I to jest jak najbardziej zrozumiałe, że chciałaś ratować swojego tatę, ale czy miałaś jakieś obawy, że stając się dawcą, możesz w jakiś sposób ryzykować utratą swojego zdrowia? Co na to Twoja rodzina, mąż i dzieci? I wreszcie, kiedy dostałaś zielone światło, że możesz podarować tacie nerkę?

Z przeszczepem były pewne komplikacje. w 2015 r. było na tyle źle, że na poważnie rozważany był przeszczep. Farmakologiczne leczenie przyniosło rezultaty i zdrowie uległo polepszeniu na tyle, że wizja przeszczepu “oddaliła się”. W 2016 roku pogorszyło się, i kiedy podjęto decyzję o przeszczepie, okazało się, że jestem w ciąży. Szereg lekarzy – transplantolog, chirurg stwierdzili, że najlepszym okresem, kiedy można myśleć o operacji jest czas, kiedy młodsza pociecha “usamodzielni się”, czyli w okolicę drugich urodzin. Obawy, wiadomo były. Jednak to ingerencja w ciało. Niektórzy z rodziny i znajomi pukali się w czoło – młoda matka i żona sama pcha się pod nóż. Nie rozumieli chęci pomocy. Duże grono jednak szanowało mój wybór. Nawet tata był sceptycznie nastawiony do mojej “propozycji”. Dopiero lekarz mi uświadomił, że jest to dobre rozwiązanie.

6. Magdo, jestem naprawdę pełen podziwu wobec Twojej postawy i determinacji, by ratować zdrowie i życie Twojego ojca, pomimo ówczesnych wyzwań związanych z rodzicielstwem, a także pewną nieprzychylnością części rodziny i znajomych! W tym kontekście, jak podkreślasz, niemały wpływ na tę niełatwą decyzję mieli lekarze. Czy uważasz, że również w późniejszym etapie byłaś dostatecznie i w odpowiedni sposób poinformowana o każdym kroku i szczegółach związanych z procedurą pobrania narządu?

Pani koordynator bardzo dobrze i fachowo przeprowadziła mnie i tatę przez cały proces. Zlecała różne badania, dużo rozmawiała z nami, rozwiewała różne wątpliwości. Stacje dializ czy internet niewiele miały do “zaoferowania”.

7. Czyli można powiedzieć, że w tamtym czasie tj. 5 lat temu, jedynym rzetelnym źródłem informacji dla Ciebie byli lekarze, bez znacząco wartościowych treści uzupełniających w internecie. Z perspektywy tych pięciu lat, jak oceniasz obecny dostęp do dodatkowych źródeł informacji poza szpitalem? Czy jest on łatwiejszy i wystarczający?

Jak już wcześniej wspomniałam, internet był ubogi w takie informacje. Brak ulotek i artykułów na stacjach dializ czy przed gabinetami lekarzy transplantologów. Dawstwo żywe było jakby tematem tabu. Nie poruszanym przez nikogo. Teraz ta świadomość pacjentów jest coraz bardziej zaspokajana przez różne grupy w mediach społecznościowych. Powstają różne fora tematyczne, z których można czerpać wiele informacji

8. A jak w tamtym czasie wyglądało wsparcie psychologiczne? Czy mogłaś liczyć na taką pomoc, gdyby zaistniała taka potrzeba? Czy byłaś informowana o takiej możliwości?

Podczas badań kwalifikacyjnych do przeszczepu wiele razy rozmawiałam z psychologiem (taka procedura). Pani koordynator też zawsze wysłuchała i rozwiewała wątpliwości.

9. Po jakim czasie wróciłaś do domu i jak wyglądało Twoje nowe życie już jako dawca, w pierwszych dniach po powrocie? Czy potrzebna była jakaś rehabilitacja, czy były jakieś ograniczenia?

Po operacji szybko wróciłam do domu. W domu byłam po 4 dniach, lecz mój tata po 11. Początki nie należały do najłatwiejszych. Rany pooperacyjne były bolesne, ale nie do takiego stopnia, by mnie unieruchomić. Przy wsparciu najbliższych szybko powróciłam do zdrowia i pełnej sprawności. Musiałam obniżyć aktywność “domową” – powolne sprzątanie, nie podnoszenie ciężkich rzeczy, w tym dwuletniego synka, Krótsze niż wcześniej spacery. Ale czułam się spełniona, że pomogłam najbliższej osobie!

10. Właściwie nie powinienem być zdziwiony, że już po czterech dniach!! rzuciłaś się w, choć umiarkowany, wir domowych i rodzicielskich obowiązków, bo przecież już wcześniej pokazałaś jak silny masz charakter i jak zdeterminowaną jesteś kobietą, zważywszy na okoliczności w jakich podjęłaś decyzję o zostaniu dawcą. Niemniej, ten błyskawiczny powrót do rzeczywistości, pomimo dolegliwości bólowych, jest naprawdę imponujący! A czy obecnie odczuwasz jakieś dolegliwości, czy jakikolwiek dyskomfort np. w miejscu pobrania?

Teraz nie odczuwam większych dolegliwości po operacji. Zanim organizm się przestawił na inne funkcjonowanie, byle katar kończył się większym przeziębieniem. Z biegiem czasu wszystko się unormowało.

11. I to niezwykle cieszy, ale, jak rozumiem, jesteś pod stałą opieką lekarzy. Jak wyglądają Twoje wizyty, jak często musisz odwiedzać lekarza?

Przez pierwsze pół roku dość często odwiedzałam lekarzy – chirurga, nefrologa i transplantologa. Teraz chodzę do lekarza 2 razy w roku. Kompleksowe badania krwi i moczu i prześwietlenie pozwalają na dokładną kontrolę stanu zdrowia.

12. Z perspektywy czasu, jak oceniasz generalnie pobyt w szpitalu i całą procedurę? Czy jest coś, co wymagałoby ewentualnej korekty, zmiany w jakimś elemencie, który uważasz za istotny?

Co prawda nigdy nie miałam wcześniej kontaktu z innym szpitalem (poza wejherowskim – w czasie porodu) tego typu więc nie mogę porównywać. W mojej ocenie byłam bardzo dobrze zaopiekowana przez szereg lekarzy i pielęgniarek na oddziałach.

13. Czy myślisz, że w związku z tym, że zostałaś dawcą, Twoje obecne życie jest diametralnie inne od tego, które wcześniej planowałaś?

Moje życie niewiele różni się po operacji od tego, które prowadziłam wcześniej. Przez okres pooperacyjny zaczęłam dostrzegać, ile wysiłku kosztuje praca w domu. Kiedy byłam w niedyspozycji, nauczyłam się prosić domowników o pomoc w obowiązkach domowych. Zrozumiałam kruchość ludzkiego życia, zaczęłam doceniać to, co i kogo mam w otoczeniu.

14. To niezwykle ważne i znamienne spostrzeżenie, nie tylko z perspektywy Twojego Nowego Życia, ponieważ ma charakter zdecydowanie uniwersalny i może być szalenie cenne oraz inspirujące dla wszystkich tych, którzy nie mają tak silnych doświadczeń zdrowotnych i być może zaniedbują kwestię swojego zdrowia, tłumacząc to na przykład “brakiem czasu”, co może doprowadzić choćby do tego, czego boleśnie doświadczyła Twoja rodzina! Ale powiedz proszę, jak to jest zostać dawcą nerki dla swojego ojca? Jak mogłabyś opisać tę wyjątkową okoliczność? Czy czujesz jakiś rodzaj dumy, może szczególnej radości, że swoją piękną decyzją uratowałaś życie i to swojemu ojcu?

Jak to być dawcą nerki dla taty? Dla mnie porównywalne z daniem nowego życia dziecku. Dzięki mnie żyje druga osoba. Jestem dumna z tego.

15. Wiesz co? Wbiłaś mnie w fotel. To jest najcudowniejsza odpowiedź jaką w ogóle można sobie wyobrazić, zwłaszcza w kontekście tego co musiałaś przejść, jaką odpowiedzialność wzięłaś na siebie, i pod jaką presją musiałaś być, kiedy zdecydowałaś się na oddanie nerki swojemu choremu ojcu z jednoczesną perspektywą macierzyństwa, to dla wielu mentalnie i fizycznie byłoby nie do udźwignięcia! To jest naprawdę niebywałe! Więc tym bardziej, w świetle swoich doświadczeń, co mogłabyś doradzić przyszłym dawcom? Jak mogłabyś zachęcić tych, którzy z różnych powodów mają obawy i wątpliwości?

Co mogłabym doradzić przyszłym dawcom? Nie bójcie się rozmawiać z najbliższymi, tymi zdrowymi i chorymi. Szanujcie swoje zdrowie, abyście mogli kiedykolwiek pomóc drugiemu człowiekowi. Odwiedzajcie fora internetowe, grupy w mediach społecznościowych poświęcone dawstwu organów. Czytajcie historie tam zamieszczone i zadawajcie pytania aby uzyskać odpowiedzi na nurtujące was pytania. Po prostu żyjcie! Pozdrawiam serdecznie.

Tak. Po prostu żyjcie.. i nie bójcie się żyć pięknie i odważnie również dla innych, tak jak Ty Magdo, która pokazałaś dobitnie i cudownie, że dawstwo żywe może uratować życie ludzkie i zdecydowanie zmienić jego jakość, jednocześnie nie rezygnując z największych marzeń swojego życia, jak choćby zdrowe i udane macierzyństwo, szczęśliwa rodzina i normalne funkcjonowanie na co dzień, z tą “tylko” jedną różnicą, a mianowicie ze świadomością dokonania rzeczy najpiękniejszej, czyli uratowania życia komuś, kto w tym przypadku jest Twoim rodzicem!

Pięknie dziękuję Magdo, że zechciałaś podzielić się tymi ogromnie wzruszającymi doświadczeniami, które, jestem pewien, mogą mieć istotne znaczenie i stanowić cenne źródło inspiracji dla kolejnych Dawców ŻYCIA! Wiele zdrowia dla Ciebie, Twojej rodziny i dla Twojego Taty, który doskonale wie, że jego córka jest najwspanialszą córką, jaką mógł sobie w ogóle wymarzyć!

Biorcy życia dziękują Pani Magdalenie za podzielenie się swoimi doświadczeniami na temat żywego dawstwa nerki.

Wywiad został przeprowadzony we współpracy z FUNDACJĄ „TRANSPLANTACJA LIVERSTRONG”.

Data aktualizacji:

2025-03-18 11:47:53

Poleć znajomemu

CHIESI/MBR/EDU/2025/2/8

Newsletter

Bądź na bieżąco

* możesz wybrać kilka

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Chiesi Poland sp. z o.o. (dalej: Chiesi) z siedzibą w Warszawie (02-305) przy Al. Jerozolimskich 134

W jakim celu i na jakiej podstawie Chiesi zamierza przetwarzać Pani/Pana dane osobowe?

Pani/Pana dane osobowe będą przetwarzane w celu realizacji zamówionej usługi Newslettera, świadczonej drogą elektroniczną na podstawie regulaminu świadczenia usługi drogą elektroniczną, który został przez Panią/Pana zaakceptowany. Dane te są przetwarzane zgodnie z art. 6 ust. 1 lit. b) RODO w celu realizacji usługi Newslettera. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do skorzystania z usługi Newslettera. Zgoda na wysyłkę newslettera może zostać wycofana w każdym czasie poprzez odwołanie jej za pomocą linku na dole wiadomości e-mail zawierających newsletter. Chiesi może przekazywać Pani/Pana dane osobowe innym podmiotom, którym powierzono przetwarzanie danych osobowych w imieniu i na rzecz Spółki. Chiesi będzie udostępniać dane osobowe innym odbiorcom, o ile taki obowiązek wynikać będzie z obowiązujących przepisów prawa. Chiesi nie będzie wykorzystywać Pana/Pani danych osobowych do profilowania ani w ramach zautomatyzowanego systemu podejmowania decyzji. Pani/Pana dane nie będą przekazywane do państw trzecich i organizacji międzynarodowych.

Jak długo Chiesi będzie przetwarzać Pani/Pana dane?

Pana/Pani dane osobowe przetwarzane będą przez okres niezbędny dla świadczenia usługi Newsletter w oparciu o Regulamin, do czasu rezygnacji przez Panią/Pana z usługi Newslettera.
Jakie prawa przysługują osobie, której dane dotyczą?

Przysługuje Ci prawo do:

  • dostępu do swoich danych osobowych i otrzymania kopii danych osobowych podlegających przetwarzaniu;
  • sprostowania swoich nieprawidłowych danych;
  • żądania usunięcia danych (prawo do bycia zapomnianym) w przypadku wystąpienia okoliczności przewidzianychw art. 17 RODO;
  • żądania ograniczenia przetwarzania danych w przypadkach wskazanych w art. 18 RODO;
  • wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych w przypadkach wskazanych w art. 21 RODO;
  • przenoszenia dostarczonych danych, przetwarzanych w sposób zautomatyzowany.

Jeżeli uważasz, że Twoje dane osobowe są przetwarzane niezgodnie z prawem, możesz wnieść skargę do organu nadzorczego (UODO, ul. Stawki 2, Warszawa).

Kontakt

Jeśli potrzebujesz dodatkowych informacji związanych z ochroną danych osobowych lub chcesz skorzystać z przysługujących Ci praw, skontaktuj się z nami: Inspektor Ochrony Danych: dpo@chiesi.com Chiesi Poland Sp. z.o.o. z siedzibą w Warszawie przy Al. Jerozolimskich 134.

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.