Dawca
Zabieg miał miejsce 19 lutego 2019 roku w gdańskim UCK
Magdalena, 41-letnia mieszkanka Orla, zdecydowała się na niezwykły gest – oddała nerkę swojemu ojcu, ratując mu życie. Zawodowo sprzedawczyni, obecnie w trakcie zmiany kwalifikacji, prywatnie mama i pasjonatka książek, pieszych wędrówek oraz kajakarstwa. Mimo obaw i sceptycyzmu części otoczenia, podjęła świadomą decyzję o dawstwie, a dziś dzieli się swoją historią, by inspirować innych.
Dawca
Zabieg miał miejsce 19 lutego 2019 roku w gdańskim UCK
Początki nie należały do najłatwiejszych. Ból pooperacyjny był “utrapieniem”, i mocno “dezorganizował” życie codzienne. Teraz, gdy jest już po wszystkim jest super!Oprócz leków branych przez tatę funkcjonujemy całkiem normalnie.
Ogólnie nigdy nie miałam żadnych zabiegów operacyjnych. Nawet dwa porody były naturalne. Więc ból pooperacyjny to była dla mnie „ nowość”. Nie wiem jak inni, ale początki były ciężkie. Dopiero po Ok 5 dniach w domu przestałam spać na siedząco. Szwy ciągnęły i nie mogłam znaleźć odpowiedniej pozycji do spania. Im później tym ból mniejszy , niżej poduszka do spania.
Historia choroby taty jest długa i sięga czasów późnej młodości, kiedy to “nie miał czasu” by zadbać o swoje zdrowie. Bywały okresy lepsze i gorsze. Te gorsze doprowadziły do dializ – dobrym rozwiązaniem byłby przeszczep. Doszło do tego 19 lutego 2019 roku w gdańskim UCK.
Gdy tata poinformował nas, że jest tak źle, że potrzebny jest przeszczep, zmartwiliśmy się. Dializy były wyczerpujące dla osoby aktywnej fizycznie i zawodowo. Jako córka, po prostu chciałam pomóc tacie.
Z przeszczepem były pewne komplikacje. w 2015 r. było na tyle źle, że na poważnie rozważany był przeszczep. Farmakologiczne leczenie przyniosło rezultaty i zdrowie uległo polepszeniu na tyle, że wizja przeszczepu “oddaliła się”. W 2016 roku pogorszyło się, i kiedy podjęto decyzję o przeszczepie, okazało się, że jestem w ciąży. Szereg lekarzy – transplantolog, chirurg stwierdzili, że najlepszym okresem, kiedy można myśleć o operacji jest czas, kiedy młodsza pociecha “usamodzielni się”, czyli w okolicę drugich urodzin. Obawy, wiadomo były. Jednak to ingerencja w ciało. Niektórzy z rodziny i znajomi pukali się w czoło – młoda matka i żona sama pcha się pod nóż. Nie rozumieli chęci pomocy. Duże grono jednak szanowało mój wybór. Nawet tata był sceptycznie nastawiony do mojej “propozycji”. Dopiero lekarz mi uświadomił, że jest to dobre rozwiązanie.
Pani koordynator bardzo dobrze i fachowo przeprowadziła mnie i tatę przez cały proces. Zlecała różne badania, dużo rozmawiała z nami, rozwiewała różne wątpliwości. Stacje dializ czy internet niewiele miały do “zaoferowania”.
Jak już wcześniej wspomniałam, internet był ubogi w takie informacje. Brak ulotek i artykułów na stacjach dializ czy przed gabinetami lekarzy transplantologów. Dawstwo żywe było jakby tematem tabu. Nie poruszanym przez nikogo. Teraz ta świadomość pacjentów jest coraz bardziej zaspokajana przez różne grupy w mediach społecznościowych. Powstają różne fora tematyczne, z których można czerpać wiele informacji
Podczas badań kwalifikacyjnych do przeszczepu wiele razy rozmawiałam z psychologiem (taka procedura). Pani koordynator też zawsze wysłuchała i rozwiewała wątpliwości.
Po operacji szybko wróciłam do domu. W domu byłam po 4 dniach, lecz mój tata po 11. Początki nie należały do najłatwiejszych. Rany pooperacyjne były bolesne, ale nie do takiego stopnia, by mnie unieruchomić. Przy wsparciu najbliższych szybko powróciłam do zdrowia i pełnej sprawności. Musiałam obniżyć aktywność “domową” – powolne sprzątanie, nie podnoszenie ciężkich rzeczy, w tym dwuletniego synka, Krótsze niż wcześniej spacery. Ale czułam się spełniona, że pomogłam najbliższej osobie!
Teraz nie odczuwam większych dolegliwości po operacji. Zanim organizm się przestawił na inne funkcjonowanie, byle katar kończył się większym przeziębieniem. Z biegiem czasu wszystko się unormowało.
Przez pierwsze pół roku dość często odwiedzałam lekarzy – chirurga, nefrologa i transplantologa. Teraz chodzę do lekarza 2 razy w roku. Kompleksowe badania krwi i moczu i prześwietlenie pozwalają na dokładną kontrolę stanu zdrowia.
Co prawda nigdy nie miałam wcześniej kontaktu z innym szpitalem (poza wejherowskim – w czasie porodu) tego typu więc nie mogę porównywać. W mojej ocenie byłam bardzo dobrze zaopiekowana przez szereg lekarzy i pielęgniarek na oddziałach.
Moje życie niewiele różni się po operacji od tego, które prowadziłam wcześniej. Przez okres pooperacyjny zaczęłam dostrzegać, ile wysiłku kosztuje praca w domu. Kiedy byłam w niedyspozycji, nauczyłam się prosić domowników o pomoc w obowiązkach domowych. Zrozumiałam kruchość ludzkiego życia, zaczęłam doceniać to, co i kogo mam w otoczeniu.
Jak to być dawcą nerki dla taty? Dla mnie porównywalne z daniem nowego życia dziecku. Dzięki mnie żyje druga osoba. Jestem dumna z tego.
Co mogłabym doradzić przyszłym dawcom? Nie bójcie się rozmawiać z najbliższymi, tymi zdrowymi i chorymi. Szanujcie swoje zdrowie, abyście mogli kiedykolwiek pomóc drugiemu człowiekowi. Odwiedzajcie fora internetowe, grupy w mediach społecznościowych poświęcone dawstwu organów. Czytajcie historie tam zamieszczone i zadawajcie pytania aby uzyskać odpowiedzi na nurtujące was pytania. Po prostu żyjcie! Pozdrawiam serdecznie.
Tak. Po prostu żyjcie.. i nie bójcie się żyć pięknie i odważnie również dla innych, tak jak Ty Magdo, która pokazałaś dobitnie i cudownie, że dawstwo żywe może uratować życie ludzkie i zdecydowanie zmienić jego jakość, jednocześnie nie rezygnując z największych marzeń swojego życia, jak choćby zdrowe i udane macierzyństwo, szczęśliwa rodzina i normalne funkcjonowanie na co dzień, z tą “tylko” jedną różnicą, a mianowicie ze świadomością dokonania rzeczy najpiękniejszej, czyli uratowania życia komuś, kto w tym przypadku jest Twoim rodzicem!
Pięknie dziękuję Magdo, że zechciałaś podzielić się tymi ogromnie wzruszającymi doświadczeniami, które, jestem pewien, mogą mieć istotne znaczenie i stanowić cenne źródło inspiracji dla kolejnych Dawców ŻYCIA! Wiele zdrowia dla Ciebie, Twojej rodziny i dla Twojego Taty, który doskonale wie, że jego córka jest najwspanialszą córką, jaką mógł sobie w ogóle wymarzyć!
Biorcy życia dziękują Pani Magdalenie za podzielenie się swoimi doświadczeniami na temat żywego dawstwa nerki.
Wywiad został przeprowadzony we współpracy z FUNDACJĄ „TRANSPLANTACJA LIVERSTRONG”.
CHIESI/MBR/EDU/2025/2/8