„ Dostałam drugą szansę. A potem życie podarował mi najbliższy człowiek” - biorcyŻYCIA

Wywiad z pacjentką 6 lat po transplantacji serca w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu i 3 lata po transplantacji nerki wykonanej w Szpitalu Klinicznym Dzieciątka Jezus w Warszawie

Prowadząca: mgr Bogumiła Król, Kierownik Biura Koordynacji Transplantacji

Pacjentka: Beata Gołoś 45 lat

Pani Beato, kiedy zaczęły się problemy z sercem?

Moja historia zaczęła się, gdy miałam 14 lat. Do tamtej pory byłam aktywną nastolatką. Podczas szkolnych zawodów w biegach długodystansowych nagle zrobiło mi się słabo, zabrakło mi sił i straciłam przytomność. Trafiłam do szpitala. Początkowo podejrzewano inną chorobę, ale kolejne badania wykazały, że cierpię na kardiomiopatię przerostową. Później okazało się, że moja mama chorowała na to samo, więc choroba miała podłoże genetyczne.

Jak wyglądało życie z tą diagnozą?

Od tamtej chwili moje życie podporządkowane było leczeniu. Z czasem wszczepiono mi kardiowerter-defibrylator, który pomagał kontrolować pracę serca. Niestety choroba postępowała, a mój stan stopniowo się pogarszał. Najtrudniejszym momentem była śmierć mamy, która również zmagała się z chorobą serca. Wtedy jeszcze bardziej zrozumiałam, że chcę walczyć o swoje życie.

Kiedy pojawiła się myśl o przeszczepie serca?

Wiedziałam, że przy tej chorobie jedyną szansą może być transplantacja. Napisałam list z prośbą o możliwość kwalifikacji do przeszczepu. Niedługo później otrzymałam telefon od Koordynatora Transplantacyjnego ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu z zaproszeniem na konsultację. Rozpoczął się kilkuletni proces badań i przygotowań.

Jak wspomina Pani czas oczekiwania?

To były lata pełne nadziei, ale też niepewności. Mimo wszystko nigdy nie przestałam wierzyć, że się uda. Ogromnym wsparciem była dla mnie rodzina i osoby, które same przeszły transplantację. Rozmowy z nimi dodawały mi odwagi i przekonywały, że warto walczyć.

W jakim stanie trafiła Pani do szpitala na przeszczepienie serca?

Byłam już w bardzo ciężkim stanie klinicznym. Nie miałam siły chodzić, mówić ani spać na leżąco. Każdy oddech był ogromnym wysiłkiem. Trafiłam do Śląskiego Centrum Chorób Serca, gdzie czekałam w trybie pilnym na transplantację. Dawca się znalazł, jednak z powodu infekcji nie mogłam zostać zakwalifikowana do operacji. To był bardzo trudny moment. Wiedziałam jednak, że muszę pogodzić się z tą decyzją i nie tracić nadziei. Zespół medyczny opanował infekcję, a ja ponownie zostałam zakwalifikowana na pilną listę do transplantacji.

Pamięta Pani chwilę, gdy usłyszała, że znalazło się serce?

Doskonale. Lekarka weszła do sali i powiedziała, że jest dla mnie serce. Nigdy nie zapomnę tych słów. Po miesiącach walki i oczekiwania wiedziałam, że dostałam swoją szansę. Nie bałam się operacji. Chciałam po prostu żyć.

Czy po przeszczepie wszystko wróciło do normy?

Niestety nie. Bardzo szybko okazało się, że nerki przestały prawidłowo pracować i konieczne było rozpoczęcie dializ. To był ogromny cios. Kiedy wydawało mi się, że najtrudniejszy etap mam już za sobą, usłyszałam, że przede mną kolejna walka – tym razem o przeszczep nerki.

Jak wyglądało życie po przeszczepie serca, gdy okazało się, że potrzebny będzie także przeszczep nerki?

Na początku było mi bardzo trudno to zaakceptować. Myślałam, że najgorsze już za mną. Kiedy usłyszałam, że czekają mnie dializy i kolejny przeszczep, pojawiło się zwątpienie. Jednak szybko powiedziałam sobie, że skoro poradziłam sobie z przeszczepem serca, to poradzę sobie i z tym. Nie chciałam się poddać.

Co pomagało Pani przetrwać ten czas?

Przede wszystkim rodzina i narzeczony. Nigdy nie zostałam z tym sama. Wspierali mnie także znajomi oraz osoby poznane dzięki środowisku transplantacyjnemu. Bardzo pomagała mi również wiara. Modlitwa dawała mi spokój i siłę w najtrudniejszych chwilach. Starałam się też znaleźć coś, co odciągnie moje myśli od choroby. Założyłam stronę z przepisami kulinarnymi, gotowałam i dzieliłam się tym z innymi. To była moja mała odskocznia od codzienności.

Kiedy pojawił się pomysł przeszczepu nerki od żywego dawcy?

Początkowo czekałam na nerkę od zmarłego dawcy. Mijały kolejne miesiące, a telefon nie dzwonił. W końcu mój narzeczony powiedział, że chce się przebadać i sprawdzić, czy może zostać moim dawcą. Byłam przekonana, że nie będzie zgodności. Nawet nie dopuszczałam do siebie myśli, że mógłby oddać mi nerkę.

Jak zareagowała Pani na jego decyzję?

Rozpłakałam się. Powiedziałam mu, że za bardzo go kocham, żeby zgodzić się na taki dar. Chciałam, żeby był zdrowy i szczęśliwy. On jednak odpowiedział tylko, że skoro mnie kocha, zrobi dla mnie wszystko. To były słowa, których nigdy nie zapomnę.

Czego najbardziej się Pani obawiała przed operacją?

Nie bałam się o siebie. Najbardziej martwiłam się o Piotra. Ja miałam już za sobą bardzo ciężki przeszczep serca i wiedziałam, z czym wiąże się pobyt w szpitalu. On nigdy wcześniej nie przechodził poważnej operacji. Cały czas zastanawiałam się, jak sobie poradzi i czy wszystko będzie dobrze.

Jak wspomina Pani dzień przeszczepu nerki?

Najtrudniejsze było czekanie, aż Piotr wróci z sali operacyjnej. Każda minuta dłużyła się niemiłosiernie. Kiedy w końcu dowiedziałam się, że wszystko przebiegło pomyślnie, poczułam ogromną ulgę. Później przyszła moja kolej. Wiedziałam, że dostaję nie tylko nerkę, ale przede wszystkim kolejną szansę na życie.

Jak wygląda dziś Pani życie?

Wróciłam do pracy, jestem aktywna zawodowo i mogę robić rzeczy, o których kiedyś tylko marzyłam. Podróżujemy z narzeczonym, planujemy ślub i cieszymy się zwykłą codziennością. Po latach spędzonych w szpitalach nauczyłam się doceniać każdą chwilę. Dziś największym szczęściem jest dla mnie możliwość normalnego życia.

Co chciałaby Pani powiedzieć osobom, które czekają na przeszczep?

Przede wszystkim, żeby nie traciły nadziei. Nawet jeśli droga jest bardzo długa i pełna trudnych momentów, warto walczyć. Trzeba wierzyć, otaczać się dobrymi ludźmi i przyjmować ich wsparcie. Ja jestem dowodem na to, że po dwóch przeszczepach można wrócić do normalnego życia, realizować marzenia i patrzeć w przyszłość z uśmiechem. Chciałabym również z całego serca podziękować dawcom i ich rodzinom, całemu personelowi medycznemu oraz wszystkim, którzy byli przy mnie na każdym etapie tej drogi. Dzięki nim dostałam najpiękniejszy dar – nowe życie.

Biorcy życia dziękują Pani Beacie za podzielenie się swoimi doświadczeniami.

Data aktualizacji:

2026-07-28 09:59:49

CHIESI/KŁB/EDU/2026/07/83

Newsletter

Bądź na bieżąco

* możesz wybrać kilka

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Chiesi Poland sp. z o.o. (dalej: Chiesi) z siedzibą w Warszawie (02-305) przy Al. Jerozolimskich 134

W jakim celu i na jakiej podstawie Chiesi zamierza przetwarzać Pani/Pana dane osobowe?

Pani/Pana dane osobowe będą przetwarzane w celu realizacji zamówionej usługi Newslettera, świadczonej drogą elektroniczną na podstawie regulaminu świadczenia usługi drogą elektroniczną, który został przez Panią/Pana zaakceptowany. Dane te są przetwarzane zgodnie z art. 6 ust. 1 lit. b) RODO w celu realizacji usługi Newslettera. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do skorzystania z usługi Newslettera. Zgoda na wysyłkę newslettera może zostać wycofana w każdym czasie poprzez odwołanie jej za pomocą linku na dole wiadomości e-mail zawierających newsletter. Chiesi może przekazywać Pani/Pana dane osobowe innym podmiotom, którym powierzono przetwarzanie danych osobowych w imieniu i na rzecz Spółki. Chiesi będzie udostępniać dane osobowe innym odbiorcom, o ile taki obowiązek wynikać będzie z obowiązujących przepisów prawa. Chiesi nie będzie wykorzystywać Pana/Pani danych osobowych do profilowania ani w ramach zautomatyzowanego systemu podejmowania decyzji. Pani/Pana dane nie będą przekazywane do państw trzecich i organizacji międzynarodowych.

Jak długo Chiesi będzie przetwarzać Pani/Pana dane?

Pana/Pani dane osobowe przetwarzane będą przez okres niezbędny dla świadczenia usługi Newsletter w oparciu o Regulamin, do czasu rezygnacji przez Panią/Pana z usługi Newslettera.
Jakie prawa przysługują osobie, której dane dotyczą?

Przysługuje Ci prawo do:

  • dostępu do swoich danych osobowych i otrzymania kopii danych osobowych podlegających przetwarzaniu;
  • sprostowania swoich nieprawidłowych danych;
  • żądania usunięcia danych (prawo do bycia zapomnianym) w przypadku wystąpienia okoliczności przewidzianychw art. 17 RODO;
  • żądania ograniczenia przetwarzania danych w przypadkach wskazanych w art. 18 RODO;
  • wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych w przypadkach wskazanych w art. 21 RODO;
  • przenoszenia dostarczonych danych, przetwarzanych w sposób zautomatyzowany.

Jeżeli uważasz, że Twoje dane osobowe są przetwarzane niezgodnie z prawem, możesz wnieść skargę do organu nadzorczego (UODO, ul. Stawki 2, Warszawa).

Kontakt

Jeśli potrzebujesz dodatkowych informacji związanych z ochroną danych osobowych lub chcesz skorzystać z przysługujących Ci praw, skontaktuj się z nami: Inspektor Ochrony Danych: dpo@chiesi.com Chiesi Poland Sp. z.o.o. z siedzibą w Warszawie przy Al. Jerozolimskich 134.

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.